To co już za mną:

TrenażeLovel

Sobota, 11 listopada 2017 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Ja i ona... Ja i one... Nie nadążam... Mimo tego, że kręci się dość dobrze to wzrasta poziom ekscytacji.. Poziom ekscytacji kolejnym, nadchodzącym wydarzeniem... Poznawanie jest dobre, rozwija... Czasem krępuje nas rzeczywistość. Ale.. A... tam.. Psia Dupa!

Już nie wiem czy bardziej Loki czy Mikołaj... A może jednak zorrrro..

No więc mam już zapowiedź odbioru nowego roweru! A to ekscytacja ponad skalą!

Dzisiaj tętno bardzo wysokie, dzien przerwy zrobił swoje. Odpoczynek godny polecenia!

cad: 80

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Coś się popsuło....

Czwartek, 9 listopada 2017 · Komentarze(0)
....i nie było mnie słychać... :)  Ani widać, ani słychać... Ale jak nie piszę i nie mam czasu to znak, że u mnie wszystko dobrze i życie toczy się swoim własnym rytmem, moja życiowa kadencja ostatnio przyspieszyła jak ten chomik w kołowrotku. Zasługa jest tego stanu rzeczy raptem kilku osób, ale jakoś tak... Nie potrafię tego określić, a napisać i powiedzieć, że "czas pokaże" to nie powiedzieć nic.

Zdaje się moje życie znowu nabiera życia, oddechu, prawidłowego szybkiego rytmu... Kolejny raz są dylematy, kolejny raz są wyrzeczenia, kolejny raz muszę mocno myśleć by moje było na wierzchu. Życie zdaje się zaskakiwać kolejny raz i mimo, że nie spodziewaliśmy się tego wszystkiego jeszcze jakiś czas temu....tak warto wierzyć, marzyć i czekać.

Nowy rower coming soon, stary nieużywany grat musi leżeć nieruchawo. Szkoda, że nie jest to Czesławowa "Maszynka do świerkania" czyli jego tytanowo molibdenowy penis o którym śpiewa.... a tak naprawdę piosenka -Ty jesteś starym gratem, ja Cię naprawię zatem i, zmienię Ci obudowę i włożę części nowe... i będziesz piękny jak dawniej, będziesz działać sprawnie, znów pokażesz klasę... i zaświergolisz czasem.. Jak ktoś oglądał Roast to zrozumie...

I czule do niego rzekła, Ty jesteś rodem z piekła..  A przecież sezon 2018 również coming soon... No i forma nie może odlecieć przypadkiem.. Nie może tego zrobić już nikt, ale ktoś będzie musiał... Będziemy piękni jak dawniej, będziemy działać sprawniej. Szukam inspiracji... A okazuje się, że ona znajduje mnie na nowo... A osstatnie dni... na trenażerze wraca mi chęć do ścigania.

Rozumiesz? Jedziesz na rowerze, oglądasz Contadora - inspirację XXI wieku - na treku i patrzysz jak żądli.. jak ucieka, jak kąsa i gryzie rywali... jak po prostu odjeżdża w pięknym stylu np. na Etnie..

Wszystko wraca do normy, było dobrze, trochę jebudu jeb*o o podłogę, a teraz wraca...  Ostatnio odchodzą mi chęci na niektóre sprawy, takie mniej pozytywne, skupiając się na rzeczach dobrych zauważam że dobro wraca. A to ważne :)

Chciałbym móc zajrzeć na chwilę w przyszłość i zobaczyć co będzie za kilka lat....miesięcy...tygodni...dni...

cad: 82

Hala Interkol! Ave Gryfus :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Szukanie lisa w Szczecinie!

Poniedziałek, 6 listopada 2017 · Komentarze(1)
W sobotę z samego rana, jeszcze przed wschodem słońca ruszyłem na północ. Do Szczecina czekało mnie kilka dobrych godzin w samotności w samochodzie. To dobry czas by myśleć, by sobie pośpiewać gdy nikt nie słyszy, bądź po prostu pooglądać krajobrazy czy rozmyślać nad przemijaniem.

Gdy dojechałem do Szczecina, pod Pomnikiem Czynu Polaków (Trzech Orłów), dopiero na dobre wzeszło słońce - rowerzystów jeszcze widać nie było. Pojechałem na malutką wycieczkę po okolicy no i.... chwilę przed dziesiątą pojawiła się Gryfusowa ekipa, Niewidomi na Tandemach i wszyscy co chcieli wziąć udział w Hubertusowym Szukaniu Lisa.

Ruszyliśmy gdzieś, gdzie nigdy nie byłem... Napisać więc mi trudno, ale po mapie z garmina na Pilchowo, Bartoszewo, niedaleko Jeziora Głębokiego. Były przystanki na szukanie wstążek, były fotki, było nawadnianie się, było wszystko - przede wszystkim wspaniali ludzie :) Była 18-stka Kaczora ;-) Powrót jakoś koło 16 pod pomnik. Do domu, impreza, zwiedzanie, powrót do Krotoszyna :)

Dziękuję za zaproszenie :) Na razie takie tempo mi pasuje jak najbardziej :) Czego więcej chciec!? :)

Z częścią ekipy i LISICĄ :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(1)

Welcome to the Jungle!

Piątek, 3 listopada 2017 · Komentarze(4)
Kategoria Trenażer
Powrót do świata żywych, w sumie zmartwychwstanie... W sumie.. Wygrałem drugie życie, los tak chciał, chwała Bogu... Ojców sukcesu jest zawsze wielu.. Po wypadku ciągle czuję się jednak nie w pełni sił. Boli mnie kark, łopatka i lewe ramie.. Boli mnie głowa z tyłu.. Nigdy mnie głowa praktycznie nie bolała... Noga lewa dochodzi do siebie choć przybiera różne kolory w różnych miejscach. Ale nie ma tego złego.... znaczy się "złego diabli nie biorą", więc jeszcze trochę pożyję ;-)

Niestety gość nie przyjął mandatu i nie widzi w tym wypadku swojej winy, sprawa rozstrzygnie się w sądzie. Niestety nie mam jeszcze żadnego terminu rozprawy czy coś. Trzeba cierpliwie czekać.

Na mnie czeka, znaczy się nie czeka, ale już zamówiony. Będzie ładny, klasyczny, czarny, elegancki, TREK :)
Do tego kupiłem jeszcze nowe buty Specializeda. Wszystko to z kolekcji już rocznikowo 2018 :) Także będzie ogień.
Kiedyś tam zapodam foteczki :)

Zaczynamy po najdłuższej od kilku lat przerwie od roweru treningi do sezonu 2018 :)

cad: 77

https://www.youtube.com/watch?v=L_jUk8q923c

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(4)

W. :(

Środa, 18 października 2017 · Komentarze(5)
Na szczęście  przeżyłem..

To co się stało w środę 18 października 2017 roku przebiło moje najczarniejsze sny.. Tak się złożyło że trening zaczął się i trwał w najlepsze i był w najlepszym humorze świata.  Niestety do czasu... Na drodze z Sulmierzyc do Krotoszyna... Mniej więcej o 18:15...




Będę żył :) Elo!

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(5)

Pokolarzone ;-)

Wtorek, 17 października 2017 · Komentarze(0)
Trochę szybciej, trochę żwawiej i tylko z jednym przystankiem... Czyli "trochę" inaczej niż z Gryfusiakami na wycieczce..

Dzisiaj postawiłem sobie prosty cel po pracy: wykorzystaj ten piękny dzień! Na inne aktywności nie było szansy, rower totalnie zawładnął dzisiejszym popołudniem! Założyłem lampki i wio! Ale było tak pięknie, że aż później dorobiłem jeszcze 10km :) Jechali kolarze kilka razy, niektórzy kiwali sami, niektórzy odkiwali, a o innych "szkoda szczępić ryja" ;-)

Zastała mnie ciemność, ale byłem dzisiaj dobrze przygotowany z lampkami i bateryjkami :)

Tak dobrze mi się jeździło, że później postanowiłem jeszcze dokręcić 10km bo było ciut mało, a zaraz znowu cztery dni będą leniwe rowerowo :)

cad:  80

Jazda w ciemności jest całkiem fajna :)


Ale najpierw było tak :)


Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Gryfusowe podsumowanie sezonu i Bunkry (Pętla Boryszyńska)

Niedziela, 15 października 2017 · Komentarze(0)
Dzięki Gryfus Szczecin! Skorzystałem z zaproszenia na gryfusowe podsumowanie sezonu 2017 i nie żałuję. Paulina Kusajda wybrała pięknie i malownicze miejsce nad jeziorem w Lubniewicach, a dokładnie domki przy samej plaży "Zielony Cypel". Wielkie podziękowania za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Prezesowi Pawłowi Malinowskiemu również wielki szacun za świetną organizację!

W Lubniewicach pojawiam się po 19 w piątek, czyli na planowanym ognisku zapoznawczym. Nie było to jednak ognisko zwykłe, zwyczajne i takie jak wszystkie. Była muza, którą zarządzał Arek Dominowski i robił to dobrze! Były do niej tańce do późnej nocy i inne takie. Było wesoło, bardzo przyjemnie - po prostu świetnie. Kiełbaski, sałateczki, rozgrzewacze i inne kocyki... Powrót do domku coś koło 3 czy jakoś tak... I.... Pobudka chwilę po 6:00, szybkie śniadanie i jedziemy na rowery!

Kierunek Boryszyn i "Pętla Boryszyńska" czyli tamtejsze bunkry, kilkadziesiąt metrów pod ziemią! Pojechaliśmy z ośrodka przez Templewo i Piaski. Wyruszyliśmy około 8 rano, co sprawiło, że po ognisku nie wszyscy zapisani pojawili się na starcie :) Najlepsza wycieczka rowerowa ever! Powoli, spokojnie, odpoczynkowo, rodzinnie i turystycznie! Takie właśnie były założenia na ten dzień. Po prostu piknik z fajnymi ludźmi. Po drodze kilka przystanków, ale kiedy dojechaliśmy już pod wejście było szybko i konkretnie w dół!

Pogoda dopisała przepięknie. Było ciepło, lekki wiaterek, bez deszczu... Gdy wchodziliśmy w bunkry, około 30m pod ziemią... nagle zaczęło się robić dużo zimniej.. Wejście na Pętlę Boryszyńską z rowerami stanowiło nie lada wyzwanie, schodzilo się prawie pionowo w dół, z rowerami było dodatkowo bardzo ciasno... Ale wszystkim się udało! Od samego początku miejsce to robiło niesamowite wrażenie.

Gdy weszliśmy do środka to tak na prawdę przenieśliśmy się w zupełnie inny świat - niemieckiej inżynierii, pomysłu i praktyczności miejsca. Bunkry te mają około 35km długości (odkrytych tylko 32), my na wycieczce z przewodnikiem zrobiliśmy jednak raptem tylko 6km. Była mega zabawa i wielki podziw dla tej budowli. Zdjęć i filmów od groma! Zostaliśmy profesjonalnie oprowadzeni, zostały nam przybliżone wszystkie odnalezione w bunkrach pomieszczenia, systemy korytarzy i urządzeń które się zachowały. Nad głowami latały nam nietoperze, gdzieniegdzie było trochę błota i wody, czasem było się trzeba mocno schylić aby gdzieś wejść.. Wycieczka jedna z ciekawszych... Jeździliśmy rowerami z coraz szerzej otwartymi buziami, ale nie ze względu na tempo, tylko ze względu na coraz większy podziw. Nie do opisania jest to co się tam zobaczylo, trzeba to przeżyć samemu! Były miejsca przeznaczone do składowania prochu, wszędzie tory do kolejki podziemnej, perony, restauracje, sypialnie i toalety.. Wszędzie praktycznie ciemno, więc bez lampek rowerowych nie dałoby rady! Oczywiście moja coś szwankowała i polegałem na kompanach wycieczki :)

Po wyjściu z bunkrów udaliśmy się do pomieszczenia, domku który oferował nam kawę, świeże wypieki i pączki... Po tym ja jeszcze zjadłem sobie bułkę przygotowaną rano i gdy wyszła druga część naszej ekipy pojechaliśmy dalej. Kostką brukową gdzieś w kierunki Łagowa i tamtejszego zamku, który położony jest w pięknej krainie i otoczony praktycznie wodą. Kilka zdjęć i wspinaczka na księżniczkową wieżę i kierunek dom!

Tempo oczywiście spacerowe, tu wjechaliśmy na teren wojskowy, tam gdzieś człapaliśmy się pod górki, tu i ówdzie robiliśmy postoje by "maruderzy" nas dogonili :) Z wielkimi uśmiechami na twarzy, robiąc jeszcze jeden przystanek w Parku Miłości w Lubniewicach zrobiliśmy sobie kilka fotek i ostatecznie i definitywnie dojechaliśmy do naszego domu.

Po przyjeździe każdy z nas poszedł się kąpać i szykować na oficjalne pożegnanie lata i podsumowanie sezonu gryfusiakowego 2017. Dziewczyny ubrały piękne suknie, był obiad i po oficjalnej części dyskoteka i zimny bufet. Było pięknie, dostojnie, po prostu świetnie i tanecznie. Choć pojawił się moment, że kimnąłem godzinkę w domku bo stan baterii wskazywał totalne i okrągłe 0%... Po powrocie z turbodoładowaniem ruszyliśmy na parkiet i jak pięknie wyglądałby smoking albo chociaż zwykły garnitur z tymi balowymi sukniami, tymi pięknymi błyszczącymi się sukniami, które dodawały jeszcze blasku już i tak pięknym osobom!
Później trochę w rytmie salsy nauczono mnie kilku ciekawych kroków, a idąc krok dalej mogę śmiało stwierdzić, że nawet mi wychodziło... za każdym razem aż nie rozpraszałem się myślami i ciekawą rozmową! Ten wieczór skończył się dość "wcześnie rano", bo jeszcze jakiś czas temu o 4:00 robiło się już ciut jaśniej..

Dostałem piękną koszulkę, kalendarz i bidon oraz naklejkę na auto... Dostałem jednak także coś, czego nie można wycenić - życzliwość i ciepłe przyjęcie oraz wspaniałą atmosferę wśród świetnych ludzi - śmiało mogę dopisać - przyjaciół. Poznałem nowych ludzi, dobrych ludzi.. I zamierzam jak to zostało powiedziane - czerpać z życia całymi wiadrami..

Rano o 9:00 śniadanie, szybkie pakowanie i spacer na pomost, opalanko, fotki i pogaduchy... Znowu się okazało, że jestem najmłodszy...

Dziękuję Gryfusowi Szczecin za świetną imprezę. Wspaniale został zorganizowany cały weekend!

GRYFUS Szczecin to super ekipa, wspaniali ludzie z pasją i do tego bardzo kreatywni. Oprócz sekcji sportowej, którą znałem wcześniej, okazało się że turystyczna jest dużo większa i równie fajna!

Ps. ogólnie wycieczka w sobotę trwała ponad 9h :)

cad: ?!

Ekipa w Bunkrach!





Jedziemy ! Polecam ich profil na FB: https://www.facebook.com/MRU-Pętla-Boryszy



Grzecznie słuchamy przeowdnika :)


Foto z wartowni :D



Widoczki z księzniczkowej wieży zamku w Łagowie


Były też takie widoczki :D






Przed zakończeniem Piękne Panie i Piękne suknie :)


Poranek na mostku :)


Gryfusowy Kris :)








Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)