To co już za mną:

Trenażer

Niedziela, 5 lutego 2017 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Już powoli wkręcam się na swoje normalne obroty, chociaż tętno wariuje i jest jakieś kosmicznie wysokie..
Myślę, że już teraz może być tylko lepiej :) Dzisiaj konkretny i mocny trening z interwałami. Trzeba wrócić do formy.. Ale powoli i z głową co by się nie zajechać.. :) Ciepełko przyjdź! A będzie można w końcu pojeździć na dworze.

cad: 80

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Mój powrót do życia...

Piątek, 3 lutego 2017 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Czego najbardziej w życiu nauczył mnie rower i kolarstwo ?! Pokory.

Przegrane wyścigi, defekty, kraksy... Albo jak teraz, dwa tygodnie przymusowej przerwy od dwóch kołek. 
Wracam powoli do treningów, delikatnie, ale coraz mocniej.

Dzisiaj byłem kolejny raz na wizycie u chirurga i ortopedy.. obaj stwierdzili, że to jednak....zagoi się samo + maści i okłady i będzie dobrze. Nie warto ingerować w nogę. Można by było zrobić zabieg, ale lepiej poczekać i naprawi się samo. :)

Jestem szczęśliwy :)

cad: 82

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Kontuzjowany !

Poniedziałek, 30 stycznia 2017 · Komentarze(4)
No cóż, należy się trochę wyjaśnień.. Nie bylo mnie tu prawie dwa tygodnie, na razie jakoś lepiej nie będzie.. A nawet jeśli to bez szału..

W czwartek, 19 stycznia 2017 pojechałem do pracy rowerem, no wiecie.. sprzedałem auto, źle nie było, szczególnie zimno też nie.. No to wio! Wystaczyło jechać uważnie i spokojnie.. W końcu już cały tydzień tak przejeździłem... Co się może stać?! Do pracy dotarłem, z pracy już jakby nie wróciłem.. Po przejechaniu połowy trasy, na jednym z rond... Ześlizguje się noga, ślizga się przednie koło i jebudu.. Upadek.. Upadek przy kilkunastu km/h.. Serio jedziesz uważnie..serio.. Nie spodziewasz się tego i upadasz.. Myślami już w domu jadłem obiad.. Myślami byłem gdzieś daleko... Myślami nie jechałem na rowerze..  Co się może przydarzyć wielkiemu kolarzowi który jeździ po 13 tyś km rocznie?! Przecież to rutyna.. No i leżysz..

Nie byłoby w tym nic złego, przez nieuwagę się należy... Ale.. Leżysz, szybko się podnosisz otrzepujesz i jedziesz dalej do domu... Możesz jechać.. Wracasz.. I noga jak bania! Noga wyglądała po prostu strasznie.. Mając wystawione lewe kolano do skrętu - tak właśnie na nie upadłem.. Na szczęście nie kolano samo w siebie, upadłem na guzowatość piszczela.. i cały piszczel.. tak po prostu całym ciężarem z wielkim impetem pionowo w dół.. wieczór u chirurga, chodzić się nie da.. Następny dzień przymusowy urlop.. Wizyta w szpitalu, zdjęcie RTG i diagnoza w poradni chirurgicznej: krwiak, zbicie i w ogóle ale piszczela... nie kolana samego z siebie.. No ale chodzić się nie da.. Krwiak, a raczej skrzep już w tamtej chwili uciska, rozrywa i cholernie boli, chodzić się nie da.. Weekend z głowy.. Wizyta u ortopedy, drugiego chirurga..

Mija kolejny tydzień, noga już się zgina co jest dla mnie ogromną poprawą.. Zastrzyki przeciwzakrzepowe rozpuszczają skrzep w kolanie, smarowania 3 różnymi maściami i okłady z jakiś kwasów i innych. Dzisiaj byłem u dwóch chirurgów na wizycie... Jeden stwierdził: wsadzajmy w gips.. podziękowałem serdecznie.. Drugi kilka godzin później stwierdził, że tego pierwszego pogięło i jest coraz lepiej i jak do piątku nie zejdzie to lekko ukłujemy / natniemy i będzie po wszystkim - krwiaka nie będzie. Zobaczymy..

No cóż.. Porobiłem sobie nogę, formę i głowę w sumie.. Wkurza mnie to.. No ale.. Widocznie.. tak miało być :x

Dziś więc jako, że noga się zgina, postanowiłem że chociaż spróbuję chwilę pokręcić.. W końcu kolano całe i działa..
Może to nieodpowiedzialne, ale ledwo kręciłem, bez kropli potu, lekko ruszałem nogami.. Jak się rozkręciłem to było ok! :)

cad: 71

Tak wyglądało po dwóch / trzech dniach...


Tak wygląda noga po tygodniu...


A tak się dzieje już od jakiegoś czasu :x

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(4)