To co już za mną:

Wpisy archiwalne w kategorii

100-150km

Dystans całkowity:27157.10 km (w terenie 36.00 km; 0.13%)
Czas w ruchu:888:57
Średnia prędkość:30.55 km/h
Maksymalna prędkość:83.00 km/h
Suma podjazdów:114758 m
Maks. tętno maksymalne:214 (110 %)
Maks. tętno średnie:179 (92 %)
Suma kalorii:549883 kcal
Liczba aktywności:226
Średnio na aktywność:120.16 km i 3h 56m
Więcej statystyk

Dwa szerszenie. Dwa razy jeden podjazd. Dwa problemy.

Sobota, 28 lutego 2009 · Komentarze(5)
Dzisiejszym sponsorem mojego wyjazdu jest liczba DWA.
Wszystko zaczęło się o 10. Wstałem i zobaczyłem piękną pogodę.. To trzeba wykorzystać-pomyślałem. Szybko się uszykowałem i w drogę. Jazda z wiatrem dodawała mi chęci do mocniejszego pedałowania ,ale myśl o powrocie była koszmarem ,jak i dobrą zjawą. Wiatr to dobry trening ,dobry przeciwnik do pokonania. Jadę jak zawsze na Milicz. Skręcam w lewo na Krośnice i [razem już] po ok 30km. pierwszy wiekszy podjazd w Wierzchowicach. Daję mu radę bez problemu. Później zaczynają się także wieksze i mniejsze hopki.. Dojeżdżam do Twardogóry i zawracam. Teraz zaczyna się mordercza walka z wmordewindem.
Jedzie się ciężko ,ale dzięki lżejszemu przełożeniu daję radę. Będąc już znowu w Wierzchowicach mijają mnie z przeciwka dwa szerszenie. Wymieniliśmy spojrzenia i oczywiście nie obyło się bez podniesionej ręki. Ja człapałem się lekko pod górę ,a oni z pełną parą zjeżdżali w dół. Wjeżdżając powoli do góry w ogole sie nie zmeczyłem. Jechałem jakies 20km/h. Pomyślałem: "Nie zdobyłeś tego podjazdu... Wracaj i bierz go jeszcze raz" A to także przecież będzie trasa maratonu trzebnickiego ,wiec dobry trening tu się przyda. Zjechałem na dół i znowu przede mną ten sam podjazd.. Wziąłem go raz dwa na stojaka.. Wtedy zobaczyłem ,że moje tętno biło maksa.. 202 uderzeń na minute !!! W ogóle dzisiaj miałem niewiarygodnie duże tętno.. Może to spowodowane ponad 2-tygodniową przerwa od rowera..
Po pokonaniu tego podjazdu drugi raz... Moje nogi zaczęły prosić o chwilę odpoczynku. Jako ,że nie chciałem spełnić tej prośby jechałem do domu średnia 20-23km/h.. Ten podjazd mnie wykończył !!!
Po drodze spotkałem jeszcze kolarza na MTB w Miliczu.. :)
Ktoś zapyta.. "Co to za problemy?" ...więc już odpowiadam:

1) Odkręcił mi się blok od buta... Musiałem na chwilę przystanąć i dokręcić śruby.. Jestem sobie wdzięczny ,że kupiłem torbe podsiodłową i schowałem tam klucz imbusowy..

2)Zaraz na początku wjazdu do KRotoszyna[tu mieszkam] zaczęły gonić mnie dwa psy.. Najpierw słysze jakieś szczekanie.. Gdy się odwrociłem siedziały mi juz na kole.. Dałem szybko susa i do przodu.. Na szczescie im ucieklem...

Po drodze z Twardogóry zauważyłem rzeczkę..Sięgała ona dość wysoko.. Pewnie przez szybko topniejący śnieg..


Tutaj po drugiej stronie ulicy..


Będąc koło jakiegoś większego stawu nagle zrobiło mi się ciemno nad głowa.. Setki gęsi wydający okropny dźwięk leciało mi nad głową.. Zanim wyciagnalem telefon troche odleciały...

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(5)

125km.W grupie z Interkolem

Wtorek, 11 listopada 2008 · Komentarze(1)
125km.W grupie z Interkolem Ostrów Wlkp wyszło ok 65km. [30km do Ostrowa i 30km z Ostrowa... =60+65--125km ;) ]]
Chciałbym panom serdecznie podziekowac za wspolną jazde i licze na wiecej.

śrKADENCJA--78
maxSZYBKOŚĆ--52km/h


Wczoraj[10.listopada] zajrzałem na stronke interkolu i zdobylem kontakt do jednego z bikerów. Zagadałem i umówilismy sie na dzis na 10 w OStrowie Wlkp. przed ratuszem. Jako ,że mam 30km do Ostrowa, musialem wstac wczesniej.
Wstałem sobie spokojnie o 7:00 uszykowałem się i w droge po 8:00. Śr. do Ostrowa byla ok 25km/h ,tak aby sie nie zmęczyć przed główną jazdą. Na rynku byłem coś ok. 9:15 i poczekałem sobie. Chwile przed 10 zaczęli sie wszyscy zjeżdżać. Przedstawilem sie grzecznie ,wybralismy trase i w droge. Od razu panowie zauwazyli u mnie brak blokow. [coraz bardziej zaczyna mi to przeszkadzac{brak blokow}]
Jedziemy już ok. 16km dobrym tępem po czym slyszę ktoś krzyczy Ci z ADHD na prawo a normalni prosto. Jako że jechalem w czubie ,a wszyscy przede mną[bylo ich 3 ;)] skręcili to ja odruchowo za nimi.. No i zrozumialem o co chodzilo z tym adhd.. nagłe przyspieszenie do cos ok. 50km/h i troche zostalem.. Na szczescie po chwili dzwoni mi telefon i patrze a to p.Piotrek ,że mialem sie z nim trzymać ,a nie jechac z tymi szaleńcami :P "normalni bikerzy" poczekali i ruszylismy dalej.. Później nie obylo sie także bez przebicia dętki.. wszyscy cicho.. słychac tylko rowery i szum wiatru a tu nagle "PSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS" z mojej przedniej oponki... Nie zabrałem dętki ani pompki.. na szczęście mogłem liczyc na uprzejmość reszty grupy ktora mi pomogła.. I dalej juz dojechalismy spokojnie do Ostrowa.. Poźniej z panem Arturem [z mojego miasta] dojechaliśmy do Krotoszyna wymieniając sie uwagami i dobrymi radami.. ;)

Nam jako całej grupie dałem rade zrobic aby jedno zdjęcie aby.. Gdy jeszcze jechalismy po mieście wolno..


Ratusz w Ostrowie Wlkp.


Na takiej ławeczce czekałem rano ok 30minut na reszte...Lepiej być wczesniej niz za poźno ;)


Gołąbki na rynku.. ;)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(1)

111 km !!! :)

śrKADENCJA:

Sobota, 8 listopada 2008 · Komentarze(5)
111 km !!! :)

śrKADENCJA: 84
maxSZYBKOŚĆ: 51km/h

dziś się ale wyszykowałem..
w trase o 11 bez obiadu.. aż mama sie dziwiła ze tak na głodniaka...
wstałem stosunkowo wczesnie dziś [ok 10] i biegiem do intermarche..
kupilem sobie 5 batowikow CORNY [3 zurawinowe i 2 czekoladowe] oraz chyba 7 bananów [no i do tego doszly gumy orbit + picie - ale tego juz na trase nie brałem :D ]

Dziś wziąłem 2 corny[czekoladowe/zurawinowe] 2 banany [oba zółte ;P ] i 2 bidony[kompocik jabłkowy i woda mineralna].

To dzisiejsza trasa: Krotoszyn-Zduny-Milicz-Czeszów-Milicz-Zduny-Chwaliszew-Biadki-Krotoszyn


Za miliczem... jeść mi sie zachciało..
zjadłem banana :P


A to wjechałem troche szosą w las :P juz wiecie skąd wyszedłem ;))


Pieniek w całej okazałości:

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(5)

109km ! Piekny dziś dzień...

109km ! Piekny dziś dzień...

dystans - 109 km
czas - 3h 52min
prędkość ŚR - 28,2 km/h
prędkość MAX - 51 km/h

jestem szczesliwy :P 3 dni i 242km !!!
dziś średnia niezbyt ładna ,ale cóż .. na drodze mokro.. i zimno :-/

piątek- 65km
sobota - 68km
niedziela - 109km

nie wiem skąd te sily na praktycznie koniec sezonu ,ale czuje sie wspaniale ;)
EPO nie brałem żadneg.. :D

tak wygląda widok z mojego okna z bloku..



taka mgła, że aż wziąłem lampke [taka fajna migająca na czerwono na plecy za kieszonke przyczepiłem] zeby mnie lepiej widzieli na drodze ^^

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(1)