To co już za mną:

Zimnisko klepisko :)

Piątek, 18 marca 2016 · Komentarze(0)
Kolejny trening po pracy. Dzisiaj z małym przedłużeniem o odcinek Krotoszyn - Zduny - Krotoszyn.
Fajna jazda, kilka mocnych interwałów. Jutro równo i długo :) Jeździ mi się świetnie. Samopoczucie także pomaga :)

Plany na dzisiejszy wieczór mocno zmienione. Niestety. Ale no cóż, może człowiek jest ślepy...a może coś innego. Wyjdzie na dniach.

Co jest najlepsze... Jakiś mega "uprzejmy" kolega zglosił mojego KOMa na stravie jako niemożliwego do osiągnięcia - że niby jechałem za autem - haha! niezły żart...radzę potrenować podjazdy/hopki Dziadkowo UpHill :) Na szczęście mogłem za siebie poręczyć i KOM jest ważny.

Czuję już wiosnę, tak sam po sobie...i jak lekko się jeździ :)

caD: 86


Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

KOM on :) Oakley Jawbreaker wiosną!

Czwartek, 17 marca 2016 · Komentarze(3)
Najlepsza decyzja podjęta w ostatnim czasie, która dała mi wiele radości dzisiejszego dnia!

Po pracy przychodze do domu, spoglądam w pokoju na trenażer i wpięty w niego rower, spoglądam w internet o której zachodzi słońce, spoglądam za okno, spoglądam na termometr - wyciągam rower z urządzenia zwanego ZUOOOO - ubieram się i lecę poszusować :)
Ciepełko, lekki wiatr, mega chęć do jazdy...

Poleciałem sobie do Milicza i nazad :) Na więcej nie było czasu, nawet odpuściłem obiad i poleciałem na zapasach z całego dnia :)
Obiad zjadłem na kolacje :)

Strava: https://www.strava.com/activities/519494335

I jak ? Jakaś szaleńcza jazda.. Pod wiatr czy z wiatrem nie robiło mi różnicy, ostre ciśnięcie w pedały, coś jakby forma..
PUK PUK.. Kto tam ? To ja! Forma... Usłyszałem nieśmiało :)  Niedlugo się okaże czy zostanie wpuszczona czy jeszcze będzie musiała poczekać za drzwiami... Zdobyty KOM na trasie Dziadkowo UpHill....z wiatrem w twarz - czyli pod wiatr :-) Ale tak mnie dzisiaj niosło, że aż sam jestem zdziwiony. Świetnie się czuję. Nawet mimo niedospania przez przedłużające się wieczory ostatnio :-)

Przy powrocie między Zdunami a Krotoszynem wyprzedzał mnie motocykl, o dziwo złapałem się gościa bo zwolnił - jakby świadomy tego co się zaraz stanie - i chwilę za nim pojechałem, wyszedłem sprintem z koła i podziękowałem :) Mega!

Trening na wielki plus, humor sięga zenitu, endorfiny wystrzeliły, życie jest piękne :) A jeszcze za 2 tygodnie zakładam Visiony ! :) Uhaha :D

caD: 84

I co najlepsze... Od wczoraj jestem posiadaczem okularów Oakley Jawbreaker :-) Takie o :-)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(3)

Ogień, ściganie, trening Interkol...

Niedziela, 13 marca 2016 · Komentarze(2)
Założenie na dzisiaj: bez "1" z przodu nie wracam, więc po pierwszym i dziewiętnastym kilometrze pozostało zrobić ponad sto :)

Budzik przed 8 rano, śniadanie: chlebek z serem szynką..płatki owsiane, banan.. Ubieranie, jak zwykle ostatnio, wieje, zimno....myślisz czy nie wziąć pelerynki przeciwdeszczowej choćby w kieszeń.. Wygrywa jednak po trochu wygoda i zaufanie do prognozy, że padać dziś nie powinno... Z myślą może nawet o prześwitującym spod chmur słońcu :)

Dojechałem sprawnie na rynek gdzie czekał już Grzegorz...dojechali jeszcze po chwili Mati Szukowski, Krzysiek L. i dwóch świeżaków :)

Propozycja padła by jechać na Raszków i Dobrzycę, a później przez Rozdrażew do Krotoszyna. No to wio. Wiatr ciutkę utrudniał pierwszy odcinek trasy, jechaliśmy równo ładnie po zmianach.. Na Dobrzycę zainicjowalem pierwszy atak jakieś 2km przed tablicą... Niestety chłopaki okazali się bezlitośnie skuteczni w gonieniu i jakieś 200m przed tablicą zostałem zjedzony.

Przejazd przez miasto.. chwila na jedzenie, wicher w plecy ! wio! Do Rozdrażewa w miarę spokój, aby Mati na chwilę podkręcił tempo by po chwili odpuścić... Na jakieś 8km do Krotoszyna postanowiłem zaatakować i spróbować swoich sił kolejny raz.. na liczniku 51km/h...widzę że z tyłu chlopacy zaczynają podkręcać, dogonili mnie po jakimś czasie....ale po kilku chwilach postanowiłem skoczyć drugi raz.... gdy kolejny raz doszedł mnie Grzegorz......postanowiłem przed samą tablicą uciec już ostatecznie, ale jednak Grzegorz był bezlitosny dzisiejszego dnia i wjechałem drugi do miasta ;) Grzegorz niesiony dyskiem miał całkiem dobrą nogę, mi uciekało się też dość sympatycznie, mimo tego że za każdym razem byłem złapany.

Najlepsze jak pierwszy raz najdłużej uciekałem na Krotoszyn z Rozdrażewa to akurat jechało auto...długo nie wyprzedzało zrównując się ze mną i jadąc kilkaset metrów obok... Jak spojrzałem w bok, to aż się zacząłem śmiać :) Jacyś młodzi ludzie pokazują kciuki do góry, auto zapełnione i widzę jak mi kibicują! Świetna sprawa, a jaka motywacja do kręcenia  :)

Później trochę luźniej pojechaliśmy do Sulmierzyc, gdzie ostatni raz skoczyłem sobie mocnym interwałem na tablicę...
Zawracam, wracam, jadę przez Chachalnię i do Krotoszyna już w miarę spokojnie rozkręcając nóżki :)

Jednym słowem było dzisiaj po prostu PIĘKNIE ! :) Czuję się mega świeżo, może nie ma jeszcze najlepszej formy, ale to dopiero marzec, najważniejsze że nie czuję się przemęczony. Jest ok. Wróciło trochę pozytywnego myślenia po dzisiejszym treningu :)

cad: 83

https://www.strava.com/activities/515735686


Zdjęcie jeszcze z poprzedniego treningu :) Niektórzy grzeją dupska w ciepłych krajach a my tutaj w Sralpe Polska kręcimy lecimy pośród błota i śniegu :D

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(2)

Trenażer ? Ciekawie.

Środa, 9 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Nadszedł czas na poważne treningi. Może i krótkie, ale coś nie mam ochoty na trenażerowanie dłużej niż godzinę. Może nawet to przyniesie efekt w postaci świeżości :)

Dzisiaj siła, bolało, było wolno, mocno, typowe przepychanie :)

caD: 69

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Szosowo cudownie pięknie :)

Sobota, 5 marca 2016 · Komentarze(0)
Piekne rzeczy dzisiaj były zaplanowane... LoveRoweRowe :)

Wyjechałem dzisiaj z samiutkiego rana, z wielką chęcią i zapałem do mocnego treningu, z wielką nadzieją na zrobienie ciekawego treningu.. Chodzi w sumie o bazę, bo dawno nie zrobiłem konkretniejszego treningu na dystansie. Jutro riplej! O ile nie spadnie deszcz.

Pojechałem na swoją trasę, zrobiłem dwa kółka, dwie Joanny i później jeszcze boczną dróżką wydłużyłem sobie i przejechałem przez jedną dodatkową górkę :) Nie wiało jakoś bardzo, było bardzo przyjemnie, ciepło może nie, ale komfortowo.

Rower jedzie aż miło, może i nie ma jeszcze takiej formy jak rok temu, ale jest dobrze. To zupelnie inna jazda niż na ciężkim mtb bez łańcucha ;)

5km wpisane więcej niż na liczniku bo coś na chwilę zaniemógł i się wyłączył... jakaś chwilowa anomalia..

Oj brakowało mi tego treningu, takiego treningu ;)

cad: 81

Była nawet chwila na sesję dzisiaj :)



Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)