To co już za mną:

Moja mała :)

Wtorek, 24 kwietnia 2018 · Komentarze(1)
Kategoria 50-100km
Dzisiaj moja pętla. Lubię ją. Kilka hopek, płasko, znam ją na pamięć. 

Wiatr jednak dzisiaj był bardzo konkretny i w sumie "rozdawał karty". Cały czas wiało niesprzyjająco, z jednej jak i z drugiej strony.

Po dość aktywnym weekendzie dzisiaj jazda o dziwo nie była tak bolesna jak myślałem, że będzie. Jechało się nieźle.

cad: 81

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(1)

Sobótka V4 Visegrad Race Via Dolny Śląsk

Niedziela, 22 kwietnia 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 50-100km, Zawody
Po wczorajszym wyścigu w Śremie pojechał kozak do Sobótki na Grand Prix Polski.... Się przejechał.. Przejechać!

Ściganie skończyło się na pierwszej ściance jaka pojawiła się na trasie. Peleton odjechał. Jechaliśmy po prostu sobie mocnym i równym tempem w naszym 4 osobowym grupetto :) No, ale... o jakieś 6 km/h wolniej niż czołówka.

Nogi nie pozwoliły się za bardzo ścigać ;-) Ale nawet najgorrszy wyścig jest wciąż najlepszym treningiem!

No i awansowałem w M2 na 10 miejsce na 104 kolarzy.

cad: 84


Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

I Śremski Maraton Rowerowy

Sobota, 21 kwietnia 2018 · Komentarze(0)
Pierwszy supermaraton - pierwsze podium.

W zeszłym roku zacząłem gorzej choć w tym samym okresie czułem się o niebo lepiej. Paradoks?
Trudno powiedzieć. Na pewno nie było łatwo, ale dałem radę.

Od startu ciężko, praktycznie ledwo na ten swój start zdążyłem bo się zagadałem z Grzegorzem, który na 10 sekund przed startem mojej grupy powiedział: "ej Kris, a to nie Twoja grupa właśnie startuje?".. No i faktycznie. Dałem dyla od razu, prawie że lotny start miałem. Nie zdążyłem się wysikać i ciągle miałem w głowie potrzebę skorzystania z toalety... Nie dane mi jednak było przez kolejne cztery i pół godziny.

Startowałem z Przemkiem Zawadą oraz Arkiem Cieślą, panem Kalinowskim i kilkoma innymi chlopakami, ale to te nazwiska są mi szczególnie znane z długich dystansów. Ruszyliśmy mocno i z przytupem, szło nam ładnie, ale jak widać po wynikach z resztą to grupa za nami okazała się trochę mocniejsza z Marianem Kołodziejskim na czele i dwoma chłopakami z M2.

Od kiedy to dojechała do nas druga grupka na około 60km praca się trochę popsuła, mocne zmiany i w ogóle zmiany się skończyły, każdy chyba też odczuł warunki jakie panowały na trasie. Sponiewierał nas wiatr i upał dodatkowo.

Ale nie jest źle, udało się zaliczyć 11 open i 3 w M2. Czyli pierwsze pudło.

Po drodze stwierdziłem, że za mało piłem, za mało piłem przed i w trakcie. Nagle zaczęły mnie boleć nogi i tak konkretniej mięśnie oraz spłycił się oddech. Ale dało radę dojechać i nawet zafiniszować z naszej grupki.

Fajne pierwsze ściganie z cyklu SuperMaratony.pl :) Okazało się, że w okolicach Śremu są fajne górki, całkiem dobre asfalty, świetna atmosfera!

cad: 83

Pierwsze podium!


Ja i Zwycięska Czesia! :)


Nasza grupka walcząca z wiatrem :)



Z niezniszczalnym i chorym Gliną! :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Rozjazd lekko

Poniedziałek, 16 kwietnia 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km
Po wczorajszym szybkim ściganiu dzisiaj na szybki serwis przedniego koła..... po upadku okazało się że jednak jest rozcentrowane, ale do mety jakoś się udalo na szczęście dojechać. W serwisie przy Ostrowskiej w Krotoszynie ProActivia spotykam przedstawiciela Shimano Jacka Czarneckiego który opiekuje się profesjonalnie moim kołem i w kilka minut je naprawia :)

Po szybkim serwisie szybki trening, a raczej krótki ale wolny. Jedynie szybko całkiem przebierałem nogami. Idealne rozkręcenie nóżek...
Czułem się dzisiaj lepiej niż po Sobótce gdzie jechałem wolniej i jakoś słabiej. Chyba w porę postanowiłem trochę odpocząć...

cad: 82

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Wyścig Szosowy Klasyk w Miękini 2018 Via Dolny Śląsk

Niedziela, 15 kwietnia 2018 · Komentarze(0)
Dzisiaj wziąłem udział w kolejnym wyścigu. Od samego rana dobre samopoczucie, łatwy dojazd z Wrocławia i sprawna podróż.

Na wyścigu od początku noga podawała całkiem dobrze. Na 10km może zaczął uciekać Damian Miela i goniliśmy go przez dwa kółka... Później długa jazda bez większych przygód, spotkana Czesia na trasie która podczepiła się nam na koło. Ma formę bestia jedna! ;-)

Gdy już zostały trzy kilometry do mety i chyba wszyscy zaczęli już myśleć o finiszu, w grupie niestety wydarzyła się kraksa... Bezpośrednio przede mną, cudem udało mi się nie przewrócić i nie wjechać w chłopaków, ale niestety jeden upadający uderzył we mnie i ja też się przewróciłem, ale zdążyłem maksymalnie wyhamować. Niestety mimo całkiem szybkiego pozbierania się i nawet całkiem bliskiej odległości - peleton odjechał. Chwilę goniłem, ale później już spokojnie do mety z rozcentrowanym przednim kołem i wygiętą szprychą :/ No cóż, nie było dzisiaj szczęścia.

Forma w górę, potrzebuję więcej takich wyścigów, żeby forma wystrzeliła. Noga kręciła dzisiaj całkiem ok, jestem zadowolony :)

cad: 80

Gdzieś na trasie ;-) Zdjęcie Kasia Rokosz Fotografia :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Via Dolny Śląsk - Sobótka Ślężański Mnich 2018

Niedziela, 8 kwietnia 2018 · Komentarze(1)
Bywało lepiej, w sumie to chyba jeden ze słabszych występów w Sobótce. Mogę sobie jedynie powspominać jak 4 lata temu stałem tutaj dwukrotnie na podium.. Te czasy minęły bezpowrotnie, ja jestem dalej tak samo słaby/mocny (nieprawdziwe skreślić)ale doszło i ściga się jakieś 3-4 razy więcej osób niż wtedy.

Od startu nie było źle. Strzegomiany podjechałem bez problemu z pierwszą grupą. Choć tętno od razu skoczyło maksymalnie wysoko to mogłem tak jechać dalej. Jechałem sobie w środku grupy... A nawet niestety pod jej koniec.... Okazalo się to zgubne niestety. Siódemka odjechała gdzieś na dziesiątym kilometrze.... Cała grupa zaczęła mocno gonić, wypluwałem płuca, aż tu nagle za jakimś zakrętem kraksa... dwóch leży na środku asfaltu... kilkudziesięciu chłopa odjechało... my zaczęliśmy gonić, ale mi bekło.. ale mi brakło... ale mi nie starczyło. Odpadłem...

Jechaliśmy już później dużo wolniej niż uciekająca nam grupa.. Rok temu po jakimś tam razie dałem radę dołaczyć do grupy, ale nie tym razem :/ Później przejechała czołówka M3... i M4.... Tam też się nie utrzymałem, brakło już i nogi i głowy... No cóż... W sumie dwa razy byłem w czubie - jak te dwie grupy mnie przejeżdżały jak pendolino koło starej lokomotywy.. Ścigałem się na kreskę... O takie jak poniżej miejsca ze starymi dobrymi znajomymi...

Kat M2: 39/93
Open: 257/600

Gorzka lekcja, niezdany sprawdzian. Dupa blada. Ale nie łamiemy się, jedziemy dalej! Wioooo!

Za to Czesiulek moja kochana zaliczyła swój debiut w poważnym ściganiu. Piąte miejsce i mega dobry czas :)

cad: 83

Umierając na drugim okrążeniu podjeżdżając Strzegomiany....


Gdzieś na zakręcie... No cóż z naaaaami będzie...



Ale finisz był dobry...


Udało się uciec na kreskę po 39 miejsce... heheh :/

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(1)