To co już za mną:

Jutro zasłużone wolne ! Trasą Maratonu w Trzebnicy !

Wtorek, 22 marca 2011 · Komentarze(2)
Z rana po banany do sklepu na osiedlu - wziąłem za mało o całe 59gr i pani szanowna sobie mnie zapisała na liście dłużników :p Później wszamałem kilka tostów z dżemem i wsio.. Trasa praktycznie ta sama co wczoraj, z tym ,że dzisiaj jechało się już o niebo lepiej ,ale to jeszcze nie to.. Dlatego jutro przerwa i powinienem już do siebie dojść na 100% :) Najpierw do Milicza 23km pod wiatr.. Po wjeździe do Milicza korek malutki przez remont drogi i ruch wahadłowy.. Moja strona stoi ,a ja i tak jadę drugim pasem, kierowcy z naprzeciwka ustępują mi miejsca.. Po chwili słyszę syrenę ,patrzę za siebie - nic.. po chwili karetka zapierd....zapierdziela.. zjechałem im z drogi ,ale ledwo co wymanewrowałem i wcisnąłem się pomiędzy dwa tiry, po czym już wjechałem na chodnik - jakby bezpieczniej :D Zjechałem już na drogę ,mijają mnie auta ,które sam wyprzedziłem wcześniej i widzę ,że "moje" tiry jadą.. no to przyspieszyłem lekko i wjechałem na wysepkę przystanku autobusowego i ich przepuściłem.. po czym pomachali mi w podziękowaniu i zatitali :] Zrobiło mi się miło i miałem nadzieje ,że dalszy trening też taki będzie... Bo nawet psy dzisiaj nie ujadały przy drodze :D
Zrobiłem sobie trening na górkach. Tą z Postolina do krzyżówki pojechałem na maxa

,ale po tym największym nachyleniu zdechłem i ostatnie 500-600m młynkiem, spokojnie do góry ,przed siebie :)
Dalej na Wierzchowice ,a tam na Milicz. Będąc znów w Miliczu ,jedzie sobie za mną "czinkuś" i tito.. Oglądam się za siebie i coś macha wkurzony.. No to [jak to złośliwy ja] zwolniłem i jechałem tak że mnie nie mógł wyprzedzić - bo ciągle titoł.. gdyby nie to by przejechał tysiąc razy... aby trochę uprzejmości.. No ale jak już nic z naprzeciwka nie jechało podjechał do mnie i na mojej wysokości coś mi warczał "tym rowerem to na ścieżke" na co mu odpowiedziałem głośno i wyraźnie "tym czinkusiem to do Krośnic" [w krośnicach jest szpital psychiatryczny - z resztą niedalekoo ,bo jakieś 5-6km]. I tak do końca już w spokoju sobie jechałem. Zauważyłem też ,że niektórzy specjalnie nie wyprzedzają tylko jadą za mną ,jakby sobie sprawdzali ile ten kolarz km/h śmiga ;)
Dzisiaj też przyszła do mnie w końcu nowa podstawka do licznika sigma 1909 wraz z sensorem prędkości etc. i będę mógł na jednym liczniku śmigać przy okazji na trenażerze i znać dokładny puls i kadencje ,a nie jak ostatnio "na oko" ;)
I jeszcze przejechałem się chwilę po mieście "dla lansu";) Jadąc za autobusem pełnego "nastolatków" ok [15-16lat] wszyscy wpatrzeni w tylne okno i na mnie ,a ja tak za autobusem koło 2-3 kilometry :]
I przejechałem się po stacjach benzynowych zobaczyć ceny PB95 :
Bliska - 4,99
Petrochemia Płock - 5,12
Orlen - 4,98
Intermarche - 4,94

Bardzo fajną zauważyłem stodołę :D Dosłownie to stodoła była ;)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(2)

Komentarze (2)

konkret ! - ja też dzisiaj i nie tylko spotkałem się z kilkoma agresywnie wymijającymi i pyskatymi kierowcami na trasie. Muszę przyznać że jak jest bezpieczna okazja to sam często chętnie takich blokuje. Kultura to podstawa. Albo trąbi na mnie jadąc za mną 400 m , a ja już prawie po szutrze na poboczu jadę - niektórzy nadgorliwi są. A jeśli chodzi o psy to potrafią dać popalić ;) Nie myślałem tak w ogóle że przyjdzie taki dzień kiedyś że zrobię więcej kilometrów od ciebie, a co dopiero w marcu jeszcze...Ale dla ciebie to nie problem a ja się dzisiaj zmachałem równo... Pozdrawiam

completny 20:13 wtorek, 22 marca 2011

Tacy już są kierowcy raz debile a drudzy spoko. Kultura musi być na drodze;) ja na weekend do domku wiec z perełką zrobie kilka km (my love) hehe. Takie zboczenie hhahah. pozdro

conrad 19:30 wtorek, 22 marca 2011
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa yciam

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]