To co już za mną:

Interwałowo

Środa, 20 czerwca 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 50-100km
Dzisiaj kilka interwałów, które weszły jak nóż w masło. Było bardzo dobrze.

Po dwudniowym odpoczynku po dwóch etapach Via Dolny Śląsk w Dolinie Baryczy czułem się dzisiaj bardzo dobrze.

cad: 81

Weekendowe ściganie na wielki +

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Via Dolny Śląsk 2018 Milicz

Niedziela, 17 czerwca 2018 · Komentarze(2)
Po Żmigrodzie do Czesi - a od Czesi, z Czesią rano do Milicza. Kolejny etap, kolejne ściganie, kolejny zapowiadający się dobry dzień!

Dojeżdżamy wcześnie nad zalew w Miliczu. Szykujemy się, jemy, ubieramy... Start jak wczoraj - kostka brukowa, meta po ostrym zakręcie 90* na tą kostkę właśnie. Ale najpierw banan, rozgrzewka.. Dojeżdżam na start, wchodzę w sektor, staję w pierwszym rzędzie tym razem, razem z Tomkiem z Cieszkowa i Marcinem Szenderskim z Fiołki. Niedaleko stoją strefasportu i Piotrek Lis... Zauważam również FTI z szefem Arturem Kozalem na czele.

Od startu wiedziałem już że będzie ciężko - ruszyliśmy z jakimś wielkim pędem, od startu starali się inni rozerwać peleton, bardzo mocno szarpiąc od startu. Jeden wielki kilkukilometrowy interwał. Ale nie udalo się nikomu odjechać.

Po kilku kolejnych kilometrach zawiązała się jakaś ucieczka. Najbardziej próbował gonić Mikołaj Jurkowlaniec, kilka razy wychodzę na zmianę, ale później spływam na tył. Było trzeba się jednak pooszczedzać.  Nie wiedziałem jak się do końca czuję, jak moje nogi będą dalej pracowały. W końcu dzisiaj 6x 16km.. Na swoim trzecim kółku dojechaliśmy do Czesi, która jechała bardzo ładnie i zgrabnie ;-)

Z tyłu peletonu było calkiem przyjemnie, pogadałem z Piotrem Lisem, pogadaliśmy i pośmialismy się z innymi. Ale i przyszedł czas na ciężką pracę... no może przesadzam, ale Piotr dał sygnał do gonienia ucieczki i dałem dwie mocne zmiany i już mieliśmy ich na widelcu - bo inni też dali po jakiejś zmianie i już!

Na szóstym kółku jechałem od początku z samego przodu. Finisz znowu był bardzo trudny techniczny. Ale kolejny raz zabrałem się w ucieczkę.... co? ja? No tak! Jechało mi się nadzwyczaj dobrze! Myśleliśmy przez chwilę, że nas chłopaki puszczą... Było kilka mocnych nazwisk w naszej grupce, ale niestety się nie udało i po jakimś czasie peleton nas zjadł. Na 3-4 kilometry do mety poszła ucieczka, która dojechała do mety. Ja zacząłem się wtedy pilnować i byle jechać na pierwszych miejscach. Zakręt w prawo, zakręt w lewo i zakręt w lewo na kostkę finiszową....

.....i wjeżdżam na czwartym miejscu w kategorii M2 i 12 open! Niby fajnie, ale pozostaje wielki niedosyt! Mogłem stanąć na podium. Mogłem, ale nie stanąłem. Brakuje jeszcze trochę cwaniactwa i umiejętności rozpoznania, szukania okazji w takim wyścigu. Ale na wszystko przyjdzie czas!

Czesi czas za to już nadszedł i zdobyła 3 miejsce! :)

Mi się jechało bardzo dobrze, po prostu świetnie. Jestem zadowolony po tym weekendzie i trochę się odbudowałem jeśli chodzi o głowę i obecnie także zajmuje dobre, czwarte miejce w generalce :)

Później kilka godzin na plaży nad jeziorem :) opalanko i pływanie :D

cad: 81

Najpierw był finisz :)


Już bliżej wody ;-)


A na koniec plażing, smażing i relax :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(2)

Via Dolny Śląsk 2018 Żmigród

Sobota, 16 czerwca 2018 · Komentarze(0)
Z wielką niecierpliwością oczekiwałem weekendu, w którym przyjdzie mi ścigać się w Dolinie Baryczy. W sobotę odbywał się etap w Żmigrodzie, niedziele spędzaliśmy nad zalewem w Miliczu (ale o tym w kolejnym wpisie).

Do Żmigrodu przyjechałem już z samego rana, dobre 1,5h przed startem. Huzar doskonale pomyślał z jednym: jesteś zapisany, opłacony i masz już od dawna swój numer startowy - pakiety odbieramy po ściganiu - dla wszystkich starczy! Więc trzeba tylko przyjechać na start gotowym do jazdy. Najpierw mały spacer po rynku, pogadanki z samym Bartkiem, Marianem Kołodziejskim i już na parkingu z ekipą ze strefysportu.pl. Ubieranie się, szykowanie i jadę na rozgrzewkę. Start o 9:30, jest jeszcze chwila. Start oczywiście w sektorach starowych, 5x18km. Finisz na rynku, po kostce zaraz za ostrym zakrętem.

Od samego startu chciałem być z przodu, choć ustawiłem się chyba w trzecim rzędzie, tak od razu przeciskałem się do czuba. Cały etap praktycznie wyglądał co okrążenie tak samo: próby ucieczek, dojazd peletonu, chwila spokoju itd.

Wszystko kontrolowali i najczęściej skakali chlopaki ze strefysportu.pl, Piotrek Lis i kilku innych.. Niespodziewanie trochę i ja spróbowałem swoich sił w odjeździe, ale także nie udało się za daleko pojechać. Śmiało mogę powiedzieć, że nie jechałem jak zwykle... A czując się naprawdę dobrze postanowiłem spróbować. Mimo wszystko także udawało mi się jechać z przodu peletonu. Czasem zdarzał się zjazd na sam koniec by chwilę odpocząć.

Gdy wyścig powoli dojeżdżał do mety, na jakieś 3-4km do kreski pomyślałem, że na ten barrdzo techniczny finisz i bardzo kręty odcinek trzeba się za wczasu przecisnąć jak najbardziej do przodu. Niestety na to było już trochę za późno i mimo wszystko nie udało mi się zrobić już tego co chciałem. Ale zafiniszowałem z grupy na 7 miejscu w M2 oraz 17 OPEN.

Zjedzony raptem jeden banan, jeden żelek i wypita mała coca-cola. Ze swojej dyspozycji byłem mega zadowolony, nie oszczędzałem się, jechałem aktywnie a i nawet próbowałem ataku. A jutro przecież ściganie w Miliczu.

Po całym etapie nie czułem się jakoś bardzo zmęczony. Może to już forma?! :)
caD: 79

Jedno z okrążeń :)


Zakręt do mety ;-)


Finisz, wyszło nawet dobrze! :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Rozjazd po Łasku

Poniedziałek, 11 czerwca 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km
Pojechałem na rozjazd po wczorajszym maratonie. Rozjazd trochę "z musu" niż przyjemność. Niedospany, zmęczony, padniety...

Po przyjeździe 2h drzemki, kąpiel i dalej do spania. "Czasem można, czasem trzeba". A co tam, te dwie godziny mi się po prostu należały!

Od środy zabiegi na kolano po wypadku w Radkowie. Poważniej niż mi się wydawało, doskwiera i boli!

cad: 79

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Wygrana - Supermaraton Jastrzębi Łaskich 2018

Niedziela, 10 czerwca 2018 · Komentarze(5)
Kolejny supermaraton z cyklu Supermaratony.PL. - Maraton Jastrzębi Łaskich w .... Łasku.  Od dawna planowany i zapłacony, ale jak łatwo po kraksie w Radkowie mogły się plany pozmieniać.. Oj! Jak wiele od nas nie zależy. Masakra!

Ale w Łasku bez problemów pojawiam się chwilę przed 6 rano... bo start jest o 7:03! No i co? Dekoracje od razu, wyjazd z boiska bo festyn i takie tam. Zacznijmy jednak jeszcze raz:

Jem ostatki makaronu, który standardowo ledwo przechodzi mi przez gardło. Odbieram numery startowe....okazuje się w biurze, że dzisiaj bedę dzierżył szczęsliwą 13 ! Szybka wizyta w toalecie i przygotowania Treka do jazdy. Niby nic, bo tylko 211km.

Jadę na krótką rozgrzewkę i melduję się punktualnie na starcie. Od startu chłopaki gazują, ja jadę z rezerwą. Boli mnie kolano, bolą mnie biodra i lędźwie po upadku w Radkowie - tak, ciągle mi doskwierają. Największe pretensje o to miał oczywiście ten, który.... w Radkowie nie chciał dawać zmian by później uciekać no a finalnie nawet nie ukończyć gigi.

Ale jechaliśmy całkiem spoko, po trochę ponad godzinie jazdy doszła nas grupa jadąca trzy minuty za nami. Grupa więc się nam lekko powiększyła i paradokslanie - było nas więcej ale jechało się trudniej. Ale równa i mocna jazda dużo dawała. Przejeżdżaliśmy kolejne kilometry bardzo sprawnie. Na drugim kółku popracowałem, by na trzecim walczyć już samemu ze sobą - plecy zaczęły boleć jak nigdy.

Na kilka kilometrów do mety uciekł nam Henryk Bętlewski... a nasze grupetto już mocno uszczuplone zabierało się za walkę na finiszu. Tam wbrew wszystkiemu - nie odzyskałem sił, tam po prostu dałem z siebie 101% i wygrałem 1m w M2 oraz 8m Open.
Takie już jest kolarstwo, czasem można się powozić... W zeszłym roku dawałem sam często koło innym maruderom, ale dzisiaj byłem flak. Dodatkowo wykonczyła mnie pogoda, nie samo gorąco ale giga ciężkie powietrze.

Wody wystarczyło w sam raz przez wziętą butelkę w kieszeń wraz z cocacolą. Na trasie zjadłem raptem 3 żele i jednego banana. Przyjechałem mega głodny, ale totalnie nic nie wchodziło....a kolejny żelek to już bym chyba zwrócił na koniec.

Organizacja maratonu w Łasku na wielki plus! Motocykliści na trasie i sędziowie, profesjonalny pomiar czasu time2win! , obstawa na każdym skrzyżowaniu, szybka i w miarę sprawna dekoracja. Maraton na najwyższym poziomie.

A ja, mimo że wygrałem wcale nie jestem zadowolony.  Moja forma i obecna dyspozycja są gdzieś dwa mery pod ziemią i pzyklepane.
Mam nadzieję, że w najbliższy weekend coś powalczę :)

cad: 81


Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(5)

Ultramaraton Piękny Zachód 2018

Piątek, 8 czerwca 2018 · Komentarze(1)
Może w samym maratonie udziału nie biorę, ale jeśli chłopaki jechali przez Krotoszyn, to czemu się nie spotkać?

Od samego startu śledziłem kozaków z dystansów 1900 i 1000km... Po małych obliczeniach doszedłem do wniosku.....że w moich okolicach będą mniej więcej między 16 a 19 w piątek - dzisiaj po mojej pracy.

No to wychodząc z pracy dałem gazu, w domu tylko szybkie szykowanko, banany, cocacola w kieszonki i kasa no i jazda im naprzeciw...

Pierwszy w Kobylinie pojawił się Paweł Sojecki jadący 1900km. Widać po nim zmęczenie, ale jedzie cały czas równo ale już około 19-23 km/h. Morderczy dystans. Poczęstowałem Pawła colą, pojechałem obok niego urządzając małą pogawędkę aż do Krotoszyna, przeprowadziłem przez miasto i zawróciłem... Kupiłem kolejne puszki słodkiego napoju i po chwili minęli mnie Zdzisław Kalinowski wraz z koleżanką Agatą. Wyglądali również bardzo dobrze, pogadaliśmy chwilę i wróciłem sobie na stację... Patrzę a tu już tysiaki nadjeżdżają....

Kolega Pikuła, Kosma Szafraniak i w Kobylinie są już Zbigi Kreft oraz Marian Kołodziejski. To kupiłem jeszcze po zimnej coli i wyjechałem im naprzeciw. Spotkaliśmy się jakieś 7km przed Krotoszynem i jechaliśmy razem do Milicza :)

Zawróciłem, miałem pod wiatr... doczłapałem się do domciu. Z planowanych 30-40km wyszlo prawie stooo :)

Jechało się już dużo lepiej niż ostatnie dwa razy. W ogóle było fajnie spotkać znajomych na trasie, na swoich terenach :)

cad: 79

Zbigniew i Marian :)


Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(1)