To co już za mną:

Whirpool, Szerszenie i Interkol razem :)

Niedziela, 21 kwietnia 2013 · Komentarze(2)
Planowany trening odbył się idealnie i w idealnych warunkach i z idealnymi ludźmi.

Zgadaliśmy się na forum szosowym na wspólny trening trzech ekip: Whirpool, Szerszenie i my - Interkol. Mieliśmy objechać wspólnie trasę maratonu trzebnickiego Żądło Szerszenia. Chłopaki startowali z Trzebnicy o 11:00 i jechali po trasie maratonu, my mieliśmy się z Arturem dołączyć za Miliczem koło Gruszeczki i dalej jechać z nimi. Spotkaliśmy się więc we dwoje z Markiem {keram.bikestats.pl} na stacji w Miliczu o 12:15. Po przywitaniu ruszyliśmy praktycznie od razu na miejsce gdzie mieliśmy spotkać zapowiadany 30os. peleton.

Wyszło praktycznie idealnie, po chwili postoju, siku i zjedzenie spokojnie batonika pojawiły się Szerszenie, ale oni skrócili trochę trasę i odłączyli się od głównej mocnej grupy. No to ja mówie stop, bo nie z nimi się umawiałem a oni bardziej turystycznie jechali. Po chwili wyłonili się ściganci z Whirpoola i już ruszliśmy z nimi.

Niestety nie był to 30os. peleton, a tylko raptem 10os. bo bardzo się porwali na rantach - nie próżnowali i się scigali.

Po dołączeniu się do grupy ruszyliśmy więc na docelowy trening, równo po zmianach, mocnych zmianach. Mocno zaciągaliśmy pod górę i nie ukrywam, że po wczorajszym wyścigu nogi niezbyt świeże. Było więc trochę trudno, ale na szczęście udało się nogi rozruszać, rozjechać i jechało się bombowo.
Był czas na ściganie się na górkach po mocnych zaciągach Artura Gacka i Roberta Rasały. Ciągle wjeżdżałem w czubie i ani chwili nie zostałem z tyłu.

Dojechaliśmy tym sposobem do Zawoni, gdzie zarządziliśmy przerwę na zakupy w markecie DINO. Kupione oshee i 1,5l wody uratowało mi tyłek bo w sumie razem wypilem 6 bidonów 0,75l.

Po małej przerwie trochę się rozjechaliśmy, chłopaki ruszyli do domów, a z nami pojechał tylko chris1990accent, z ktorym przyszło mi się pościgać na górkach - Pod Prababkę - Pod Bruk - Pod Płyty i inne mniejsze i bezimienne. Było super mieć z kimś równym pojechać po górkach.

Dalej Krzysiek pojechał do domu, a ja poczekałem za moimi kompanami. Artur co rusz zostawał na górkach, Keram też troszkę nie nadążał, ale poczekaliśmy na wszyskich i ruszyliśmy do domu. Ja z Arturem na Krotoszyn, a Marek z Trzebnicy prosto na Rawicz.

Do domu prawie całe 50km jechało się pod wiatr i lekko boczny, prowadziłem przez jakieś 75% powrotnej trasy bo Artura zaczęło boleć kolano no i nie ma też sam przejechany za dużo kilometrów w tym roku.

Ogólnie podsumowując to tak:
- forma jest świetna
- pod górę jest świetnie
- wyszedł super trening wytrzymałościowy z elementami siłowymi
- czas odpoczywać :)

Jestem pełen nadziei na Żądło Szerszenia. Jest bardzo dobrze, teraz aby muszę odpocząć i odmulić nogi i będzie gites. :)

cad: 85
przewyższenia: 1288m
max % podjazdu: 14%

Fottka z roku 2012 - zaginam pod Prababkę.


Mapka z dzisiejszego dnia. W sumie wyszło godzinę dłużej przez chwile czekania na grupę z Wrocławia, na Marka, postój na siku, w sklepie etc. etc. :)
/1796231

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(2)

Komentarze (2)

Na pewno nie będziesz się ze mną nudził.

chris90accent 20:55 niedziela, 21 kwietnia 2013

Dzięki Krzysiek za trening.
Było w dechę. a za Zawonią szczególnie. Widziałem, ze walczyłes wszędzie, ja odpuszczałem trochę podjazdy, poza tym jechałem na lekach, a wczoraj była czasówka, sam ją zresztą czułes i wyniki znasz.
Teraz ja muszę odwiedzic Cie i wybierzemy się na twój trening we dwóch.

chris90accent 20:54 niedziela, 21 kwietnia 2013
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa piewa

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]