To co już za mną:

Pierwsza jazda po ciemku..

Środa, 12 lipca 2017 · Komentarze(6)
Ktoś się może śmiać: "jaka tam nocna jazda" jak ledwo trzy godziny.... Pierwszy test i pierwsze wnioski.

Nie chodziło o test organizmu i jazdę w nocy, bo to jako tako przeżyć muszę. Z lepszą czy gorszą formą poradzę sobie z tym na pewno. Najwięcej zachodu jest z elektroniką, torebkami, sakiewkami, bateriami itd. Czyli po prostu jak to wszystko poustawiać, jak to przyczepić, żeby się stabilnie trzymało, nie denerwowało i nie tarło po nogach.

To ostatnie było najbardziej denerwujące ledwo gdy wyruszyłem. Przez kilka pierwszych kilometrów jazdy nie miałem prawie wcale, powód był prosty: zatrzymywałem się chyba kilka razy aby poprawiać i odczepiać - przyczepiać ponownie. W końcu udało się ruszyć i jechać dalej bez zatrzymywania: zdaje się jakiś kompromis między wygodą a funkcjonalnością. Niestety ani jedno ani drugie nie było na 100%, co sprawia że z moim charakterem denerwuje mnie to przepotężnie...

Gdy się ściemnilo jakoś tak koło 22 - zapaliłem pierwsze lampki. Jedną na full, drugą oszczędzałem bo jak na full to jak w dzień. Ta na full wytrzymała na full przez godzinę po czym zrobiła coś co mnie wystraszyło. Po prostu się wyłączyła. Dało radę ją zapalić i na jakieś 30% chyba wytrzymała aż do końca treningu - czyli jeszcze ponad 2h. Włączyłem drugą, na 50 czy 75 procent i tak wytrzymała do samego Krotoszyna. Na 10km do domu włączyłem ją na full i pięknie świeciła. Ogólnie wiem, że z lampkami nie będzie problemu. A bynajmniej być nie powinno. Tył także ładnie świeci - mocno i szeroko. Do tego dwa lasery świecą na asfalt wyznaczając "bezpieczną strefę" co zwiększa widoczność i bezpieczeństwo.

Telefon w sakwie na ramie, w jej kieszeni dwa duże powerbanki. Podpiąłem praktycznie rozładowany telefon do powerbanka. Naładował go ładnie i tak dojechaliśmy z podłączonym telefonem do Krotoszyna. Czyli powerbank wytrzymał prawie 4h. Naładował i cały czas dawał energię. Po przyjeździe do domu została jedna "kropka". To jakby trochę rozczarowuje bo wszystko co możliwe było wyłączone a jedynie chodził GPS. Mam nadzieję, że telefon wytrzyma cały dystans bo nie trafię totalnie nigdzie. No i cały czas pozostaje niewiadoma co do zasilania garmina! Boję się tego ultraMaratonu, no ale jakoś muszę podołać, nie ma innego wyjścia :)

Sama jazda w nocy straszna nie jest. Tylko moje oczy zawodziły i nie potrafiły dojrzeć która godzina, czy się ładuje tel i ile % zostało.. Dlatego konieczne będą zwykłe okulary w kieszonkę by czasem je założyć :) O tak po prostu.

Jazda była bardzo spokojna, totalnie mi na średniej nie zależało. Byle tylko zrobić testy sprzętu :) Jutro riplej z małymi modyfikacjami. Zobaczymy usprawnienia :)

cad: 83

My night bike :)



Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(6)

Komentarze (6)

Nie mam korekcji. Jezdze trochę po omacku :D

kris91 23:03 sobota, 15 lipca 2017

1) Nie masz korekcji w okularach na rower???????
2) Po co telefon skoro masz (jak mi się wydaje) garmina? Tam można wgrać trasę.

Gość 06:54 sobota, 15 lipca 2017

Kot, dziękuje za miłe słowo i dobre rady!

Niestety nie mam innej możliwości niż jazda z telefonem jako gps. Mam nadzieje ze jakoś da radę.

Na noc myśle ze cola wystarczy. ZawsZe ewentualnie zostaje wstąpienie na jakiś Orlen.

Lampki myśle ze dadzą radę. Mam te większe ogniwa i na zapas tez biorę. Jak mi się nasuna pytania to na pewno zagadam ;)

Dzięki!
Pozdrawiam :)

kris91 09:50 piątek, 14 lipca 2017

Kriso, prosze nie jedź. Oboje dobrze wiemy, ze to.. mission impossible! :-)

Gość 08:23 czwartek, 13 lipca 2017

Cześć,
podczytuję czasem Twojego bloga, jesteś mocy, szkoda by było, gdybyś miał położyć ten wyścig przez problemy organizacyjne. Parę ultra maratonów mam na koncie.... zatem:

1. Lampka na przód - nie wiem co masz - jeśli na zwykłe baterie paluszki - to nie problem. Kupisz na każdej stacji i jedziesz. Jeśli na ogniwa - musisz zabrać odpowiednią ilość na trasę, aby Ci wystarczyło. No i nie świecisz cały czas na maksa, bo baterie / ogniwa szybko Ci padną, no chyba, że nie jest dla Ciebie problemem, by zabrać ich duuużo (ale to waży i zajmuje cenne miejsce). Z praktyki - mocno świecić potrzeba tylko na zjazdach.

2. Lampka na tył - powinno się mieć dwie. Jedną, która świeci i drugą jako zapas, w razie gdyby pierwsza padła.

3. Telefon jako GPS to średni pomysł. Żre dużo energii. Najlepiej jest mieć GPS jako osobne, dedykowane urządzenie. Stosuję etrex 30x, działa dobrze i jest na paluszki, które można kupić wszędzie. Jednak taki zakup to dość duży wydatek - może ktoś z Twoich znajomych ma pożyczyć jakiegoś GPS.

4. Okulary - ważna rzecz. Ja nie zdejmuję wcale, mam fotochromy.

5. Senność. Pojedziesz długi maraton, nie spodziewam się, byś chciał tracić czas na spanie. Niemniej bądź gotowy na to, że senność może się pojawić. Dobrze mieć jakąś guaranę na obudzenie, albo coś innego - co do czego masz pewność, że na Ciebie działa.

Powodzenia, nie ma czego się bać, ultra jest fajne :).
Pozdrawiam.

Kot 08:08 czwartek, 13 lipca 2017

Tylne lampki lepiej mieć dwie, bo jak jedyna siądzie podczas jazdy, to kaplica.

Gość 20:30 środa, 12 lipca 2017
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa odypr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]