To co już za mną:

Maraton w Obornikach - Supermaraton Trzech Rzek.

Sobota, 16 kwietnia 2016 · Komentarze(7)
Był ogień ! Ale od początku :-)

Wyjeżdżamy chwilę po 05:00 rano w kierunku Obornik Wlkp. i gdy dojeżdżamy są jeszcze puste miejsca na parkingu. Z chwili na chwilę robi się jednak coraz gęściej, tu widzę Rafała Wiatraka z Milicza, tu Pawła "Schlecka" z Wrocławia to innych kolegów ze stolicy Dolnego Śląska. Idziemy się zarejestrować, zrobić ostatnie ważne posiedzenia i wracamy do auta się przebierać. Po chwili przygotowań i ostatniego makaronu ruszamy na start. Na kresce małe zamieszanie, rozgadany startujący ludzi pan prowadzący puścił nas kilka(naście) sekund po czasie bo...się zagadał. No ale ruszyliśmy!

Chwila jazdy, mocny start, tętno rośnie......Grupy nie ma :( Został tylko jeden kolega ubrany w strój BDC - Paweł Sojecki. Praktycznie do ok. 50km jedziemy sami we dwóch. Od startu podejmuję ryzyko, jedziemy jak najmocniej, może nie w trupa, ale bardzo mocne tempo - we dwóch wykręciliśmy średnio 40km/h. Niestety nie udaje się złapać dwie minuty wcześniej startującego Rafała na tyle szybko żeby uciekać przed goniącymi mnie kolegami z kategorii M2. No właśnie. To wlaśnie 4 osobowa grupa złapała nas ok 50km i już byłem co najwyżej 3 na mecie, ale wiedziałem że razem z Arturem Kozalem, który trafił z grupą - wystartował jeden dobry kolarz z M2. No cóż....spadam na 4-te miejsce. Ale walczymy, gonimy i jedziemy. Rafała i jego grupę doganiamy gdzieś około 75km. Grupa się zwiększa, tempo niekoniecznie. Ja ciutkę odpoczywam, jem chlebek, wcinam żela, jem batoniki.....
W pewnym momencie przejeżdżamy przez tory.. tak tam przejechałem, że jak pieprzło w obręcz tylną to myślałem że koło pekło albo przynajmniej dziura w oponie... Udało się, na szczęście nie! Jedziemy dalej.

W pewnym momencie zauważam że jest nas za dużo, w tym kilku dodatkowych rywali M2 i Mateusz Sobański.... Hmm... Mała górka, lekki wiatr... malutka dziurka w peletonie... wszyscy rywale z M2 na tyłach grupy... No to jedyne co mi przeszło przez myśl - mocny zaciąg ! No to jedziemy! Dziura robi się w chwilę bardzo duża, odjeżdża czoło peletonu i ciśniemy, niestety dwóch kolegów z M2 dojechało, reszta została gdzieś tam daleko z tyłu. Jedziemy jednak dalej mocno po zmianach.

Nie mam nic do stracenia - myślę sobie. Co mi tam, obmyślam że od 150km do mety będę rwał, będę skakał tak długo aż się nie porwie - w myślach z nadzieją, że wystarczy aby raz bo widzę niektórzy jadą na oparach - co niestety okazało sie chyba tylko złudzeniem i to bardzo wyolbrzymionym. No to gdy nadszedł odpowiedni kilometr, wcinam ostatniego żela, popijam izotonikiem....i do roboty. To co że pod wiatr, to co że boli a w nogach zaczyna piec i zaczynają łapać jakieś mini skurcze... wszystko albo nic.

Skaczę raz, drugi....piąty.....dziesiąty.... Cholera w różnych kombinacjach bo różni kolarze z grupy próbowali ze mną, ale nikt niczego nie puścił. Niestety. I tak dojechaliśmy do mety, gdzie okazało się faktycznie zgodnie z przewidywaniami że jestem 4-ty w kategorii wiekowej przez ustawkę zwycięskiej grupy "ołpen" :( Ehh.. Gdybym startował 4 minuty wcześniej, albo dwie minuty później.... byłby pucharek :(

Dojechaliśmy do mety, koledzy szczęśliwi, podajemy sobie rękę za fajną i porządna walkę. Gratulujemy i tyle. Sport.

No, to by było na tyle. Nie wiem skąd miałem tyle mocy dzisiaj... Albo i nie miałem jej wystarczająco żeby samotnie uciec pod wiatr... Ale nie, stosunkowo mało kilometrów przejechanych, to mój najdłuższy dystans w tym roku....a tu dało radę bez problemu go przejechać, zrobić świetny wynik, uciekać, skakać i szarpać... Jestem w pozytywnym szoku mimo braku wyniku. Mam nadzieję, że w kolejnych startach dopisze mi w końcu trochę więcej szczęścia.

OPEN: 8/105
Kat. M2: 4/7

No i mój największy skarb z tego wyścigu :-) Zdjęcie z Sonią: blogerką piszacą o zdrowiu i sporcie: http://zdrowoiisportowo.blogspot.com/

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(7)

Komentarze (7)

Dzięki chłopaki. Standardowo dałem z siebie wszystko, po co atakować na pokaz - kiedy walczysz o podium i musisz zerwać kompanów....

Mateusz, dzięki i powodzenia - może do zobaczenia w Trzebnicy ;-)

kris91 11:11 niedziela, 17 kwietnia 2016

Do Gość. To takie Polskie wejsc anonimowo i krytykować. Pochwal sie cwaniaczku swoim wynikiem to zobaczymy kto sie wozi na kole. Kriss gratulacje, 4 mce to super wynik i nie przejmuj sie takimi opiniami tylko dalej rób swoje. Wiele osob czyta Twoje opisy i niestet zamiast docenic wysilek to zawsze sie znajdzie ktos kogo skreca zazdrości i wbije szpilę. Tak wiec drogi Gosciu zamiast krytykowac to wsiadaj na rower i trenuj bo pewnie nie widac Twojego nazwiska na pierwszej kartce z wynikami....

Air 07:04 niedziela, 17 kwietnia 2016

Było git i tyle. Jak na moje możliwości zajechałem z wami i tak daleko. Pozdro do następnego maratonu

Mateusz S. 06:58 niedziela, 17 kwietnia 2016

Podpisz się swoim imieniem i nazwiskiem to podyskutujemy o twojej wersji.

kris91 21:24 sobota, 16 kwietnia 2016

Drogi Krzysztofie,

Z opowiastek wynika, że zmiany dawałes po 15sek i woziłes się na kole cały czas,
a ostatnie 30km to skakanie na pokaz !
Widac, ze jak zwykle, wszystko wyolbrzymione i podkolorowane ile się da.
Widac, ze jestes z tego dumny. Lepiej napisz, jak było naprawdę.

Gość 21:07 sobota, 16 kwietnia 2016

To byłeś Ty ?! O cholipka, ale przypadek! To ze zmęczenia już tak wyszło, oczy zamglone ;-) Na szczęście chyba nic się nie stało.

Co do skoków, no kurde gdyby nie kolega z BDC to bysmy może uciekli tym z kat. M2. bo tylko on jeden tak gonił, no szkoda. Może następnym razem.

pozdrawiam serdecznie i przepraszam ejszcze raz :)

kris91 19:22 sobota, 16 kwietnia 2016

Jechałem z kolegom od 80 km (taki czerwono czarny rower bez numerku) i faktycznie próbowałeś skakać (nawet mnie do skoków zmotywowałeś), ale jakoś nie wyszło żebyśmy razem skoczyli i ten BDC kasował wszystko. Mi się udało kawałek jechać przed ale dystans zrobił swoje i nie bylem w stanie jechać na wysokim tętnie. A zmęczenie dało znać po wyścigu na parkingu gdzie chciało się troszeczkę porysować zderzaki samochodów :)

Karol P 19:17 sobota, 16 kwietnia 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa gowdu

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]