To co już za mną:

Żądło Szerszenia 2014 - 2m w M2

Sobota, 26 kwietnia 2014 · Komentarze(10)
Wyniki OPEN Żądła Szerszenia 2014 dystans MEGA


Na koniec grudnia pisząc sobie "plany" do zrealizowania na rok 2014 nie myślałem o tym aż tak realistycznie jak faktycznie jest. Był to mój wrodzony optymizm. Obecnie - trzeci wyścig - trzecie podium, tym razem 2 miejsce! :) Plan był ambitny jeśli chodzi o pierwszą część sezonu. Plan "W Trzebnicy być minimum w pierwszej 5-tce w kategorii" i co?! jest jeszcze lepiej, w kategorii drugie miejsce, a OPEN 4. 

Piękny maraton, super widoki, cudna organizacja, świetna atmosfera - wszystko tylko u Szerszeni. :) Trasa dobrze oznakowana choć raz mieliśmy chwilę zawahania. Malownicza trasa, super kiełbaska, grochówka i chlebek :)
Szerszenie spisały się na medal! :) Na puchar! Wszystko OK :)

Ale od początku! Wczorajsze losowanie nie było zbyt łaskawe, bo w grupie nie było nikogo z kim można by było powalczyć o lepszy czas, ale zaraz za mną dwie minuty startował zeszłoroczny {i jak się okazuje tegoroczny również} zwycięzca wyscigu Zbyszek Gucwa.
Plan był prosty, jechać od początku swoje, nie zarzynać się i kręcić dla rozgrzania mięśni i przygotowania organizmu na większy wysiłek.

Pierwsze 10km przejechane więc baaardzo lajtowo, nawet aż za bardzo, ale jechałem z kilkoma pomocnikami Zbyszka, ktorzy zmian za bardzo nie dawali....reszta też nie kwapiła się do wytężonej pracy. Gdy doszedł do nas Zbyszek tempo od razu się zwiększyło. Jechał z kolejnym gregario i tak oto przez dobre kilkanaście km pracowali oni we dwoje nie dopuszczając praktycznie reszty, jechali drużynowo w 6 osób chyba. Później umowa że pracują wszyscy ale do pracy wzięli się oprócz mnie z grupy 20 os. chyba jeszcze ze dwie/trzy osoby. Jeden drugi mocny zaciąg Zbyszka i kolegów i zostaje nas mniej. Ostro pojechali też pierwszy podjazd gdzie z grupy zostało nas 5-ciu.
Ja, Zbyszek i dwoch jego gregario + anonimowy. Niedługo później doganiamy mojego kolegę z teamu Rafała Olesia i kręcimy dalej.

Po drodze podłączają się co rusz na chwilę jacyś ludzie, ale każdy mocniejszy zaciąg aby zgubić balast - działa. Od 80km jedziemy praktycznie we trzech. Mocne rowne zmiany. Stajemy na bufecie, umowa że czekamy, dolewam jeden bidon wody, robię szybkie siku i lecimy ile sił w nogach. Tych niestety coraz mniej i mimo regularnego jedzenia i picia czuję się trochę słabiej. Trudno było dawać w tym samym tempie zmiany co Zbyszek, który odwalał kawał dobrej roboty. Dalej to tereny góra dół góra dół... Udaje się trzymać równe i mocne tempo.. Dojeżdżamy razem do podjazdu "Prababki" i tam ze Zbyszkiem się żegnamy. Widzę go tyle co się po nim zakurzyło i tyle. Jakoś się przeczołgałem pod górę i gitara. Dalej już jedziemy we dwoje z Rafalem aż do samej mety. Po drodze mijamy Bodnara z kimś z ActiveJetu oraz Woodiego :)

Przyjeżdżam na metę, padam nieżywy... Wiem że czas będzie dobry, ale nie że aż tak! Wyniki są boskie! Drugie miejsce w kategorii wiekowej i czwarte open! Niesamowite :) Jednak dobrze została przepracowana moja zima i wszyscy Ci którzy mowili że robilem coś źle...eee...no :) 3ci wyścig i 3cie podium :) Yes Yes Yes! :] Lepiej być nie mogło, na Zbyszka nie było mocnych, choć od Prababki do mety odjechał raptem 3y minuty. Uhaha ;]

cad: 90
przewyższenia: 996m


Krisso przed startem :)



Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(10)

Komentarze (10)

Te maratony to jednak żenada, pomyśleć ilu kozaków miało losowanie gorsze i jechali sami. W mtb nie ma takiej lipy. Niemniej pewnie ze bez formy byś koła nie utrzymał, ciekawe tylko czemu Zbyszek nie umie koła utrzymać nawet w miekini nie mówiąc o górach, na mtb.

Waldek 06:30 wtorek, 29 kwietnia 2014

No tak tak, faktycznie, patrząc na jego atak z innej perspektywy wychodzi że można by było jeszcze mocniej popracować zimą i mądrzej pod kątem takiego podjazdu. :)

Już pierwszy poważny sprawdzian górski będzie w Ustroniu :)
Obiecuję nie spocząć na laurach i dalej mocno pracować :]

kris91 19:52 poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Oczywiście gratulacje, bo pudło to pudło, to że szczęśliwa grupa itd nie jest aż tak ważne, w świat idzie piękne miejsce na pudle.

Ale...
"Jednak dobrze została przepracowana moja zima i wszyscy Ci którzy mowili że robilem coś źle...eee...no :)"
Mądrzejsza praca spowodowałaby to, że Gucwa po prostu by Cię nie urwał - trzeba patrzeć z różnych perspektyw ;)

I błagam, obiecaj że to Cię nie zadowala i sprawdzisz się wreszcie na jakimś wyścigu w Cyklosporcie - MP coraz bliżej...

Virenque 19:39 poniedziałek, 28 kwietnia 2014

i to losowanie tych grup też przypadkowe pomocnicy przed i w grupie?
Do dupy taka jazda, albo start wspólny albo....?

Gość 06:41 poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Wielki Graty Kris! gdzie następne pudło planujesz ? :D

kapral_szef 03:50 niedziela, 27 kwietnia 2014

Kris jest Ok i gratki za taktyke - zawsze mówię że najperw jedzie głowa a potem nogi :) tak trzymaj :)

wicher 20:28 sobota, 26 kwietnia 2014

To straszne kiedy przegrana jakiegoś człowieka staje się Twoim zwycięstwem...

Gość 19:58 sobota, 26 kwietnia 2014

Napisalem uczciwie że lwia część sukcesu to jego praca, ale tak na prawdę bez formy koła bym nie utrzymał i nie jechał po zmianach {jakkolwiek to zabrzmi} jak równy z równym. Bo po tym jak zostaliśmy we trzech, to pracowaliśmy bardzo mocno i równo..tak w sumie już od 60km zaraz za Wzgórzem Joanny k.Milicza zaczęła się mocna i równa praca.

kris91 19:16 sobota, 26 kwietnia 2014

Zapomniałes dopisac, ze sam Zbyszek przeorał trasę jadąć w 30% na swojej zmianie, a doliczając jego pomocników pewnie drużynowo ponad 50%. Na zmianach pewnie kazdy cykał po 1min, a resztę kazdy wiózł się na kole.
Gdyby ktoś, kto jest w miarę mocny trafil na Zbyszka, to z pewnością uzyskałby bardzo podobny czas.
Niemniej jednak gratulacje.

Chris z Whirlpoola 19:13 sobota, 26 kwietnia 2014

chyba ręki nie będę mył bo ją dziś ściskałem;) - gratuluję!
super fota - jesteś taki fotogeniczny czy fotograf taki dobry? hihi

vuki 18:51 sobota, 26 kwietnia 2014
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa nages

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]