To co już za mną:

Spinning z Gliną w Poznaniu

Wtorek, 27 listopada 2018 · Komentarze(0)
Długo wyczekiwany trip do Poznania by razem z Gliną pocisnąć na spinningu. Nie, nie mam na myśli łowienia ryb.

Zaraz po pracy lecę do auta na parkingu pod pracą, pędem przez Krotoszyn póki ludzie nie zdążyli wyjechać jeszcze do domów z innych biur..... i rura -> kierunek stolica Wielkopolski. A jakże inaczej?! Jacek ma zajęcia z "rowerków" w Poznańskim fitnessie Olymp. Okazuje się nawet niedaleko od jego domu.

Spinning w rytmie Tiny Turner? Czemu nie, w szczególności jeszcze obchodzi swoje kolejne urodziny, a Glina jest jej wiernym fanem... Kręciliśmy więc co sił. Wyszedł bardzo dobry trening. Jacek zadbał o mnogość interwałów, a ostatnie minuty to była udręka i maksymalne bicie serca.

Później posiedzieliśmy przy pizzy, piwie, Grzanym Winie made by Glina i zwykłym winie czy ptasim mleczq... No przecież. Towarzysząca nam  Gliniana Mama bardzo serdeczna jak zawsze. To był dobry trening, to był dobry wieczór, to trzeba powtarzać ;-)
Takie wypady do Poznania to ja rozumiem :D

Krissssssssso! Go!


Kris i Glina! Dzięki Jacku :)

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa erwon

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]