To co już za mną:

Sobótkowa pętla :)

Sobota, 30 września 2017 · Komentarze(0)
W sobotę, ostatniego dnia września, wyruszyliśmy z Czesiulkiem na trening/wycieczkę... Dla niej trening, dla mnie... no cóż :) Sympatyczna jazda we dwoje. Ale jako, że sezon się praktycznie kończy, właściwie ścigancko już nawet na pewno, definitywnie / ostatecznie.. to można bylo pojechać :) Ale żeby forma wzrosła jej, to można będzie można parę razy się mocno razem przepalić ;-)

To tak, koło południa jakoś ruszyliśmy na Sobótkę, bezdrożami, praktycznie nie było czuć klimatu wielkiego miasta... Jedyny akcent to praktycznie tylko jazda przy autostradzie... Oczywiście zakorkowanej A4 w stronę Kato...

Coś tam pod wiatr, z bocznym... wiało i głowę urwać chciało.. No ale, daliśmy radę dojechać pod Ślężę... co najlepsze to że na treningu prawie 200km od domu spotykasz dobrego kumpla z Dzierżoniowa Mariana w koszulce lidera! Robimy z Czesią kółko "mnicha" i kierujemy się do domu... by znów minąć się, ale teraz i stanąc i chwilę porozmawiać z Marianem :)

Droga do domu to także foteczki, pogaduchy i jak to bywa mnóstwo śmiechu :) Ale Czesiulek daje radę, jeździ coraz szybciej i w ogóle jest moc! :)

Miła fajna i przyjemna jazda :) O to właśnie w tym chodzi przecież... Tak ma być! :) I czy 25km/h czy 40km/h dalej ma być mile fajnie i przyjemnie :) Jedyny interwał to podjazd pod metę i Strzegomiany :)

cad: 76

Mała sesja za wiaduktem :)



I z Czesiulkiem :D

Zapraszam do komentowania wpisów | Komentarze(0)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa zwina

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]